Rekolekcje dla osób po stracie dziecka - świadectwa

W pierwszych dniach czerwca w Centrum Edukacyjno-Formacyjnym w Gnieźnie odbyła się kolejna edycja rekolekcji dla rodziców po stracie dziecka. Na rekolekcje zgłosiły się 22 osoby, które utraciły swoje dzieci na różnych etapach życia, począwszy od okresu prenatalnego, dzieci bardzo małych, aż do dorosłych.
Rekolekcje były czasem spotkania z Bogiem na modlitwie, z innymi rodzicami, którzy podobnie cierpią z powodu żałoby, ale i z samym sobą. Rekolekcyjny przekaz łączył w sobie to, co duchowe i ludzkie, tworząc przestrzeń potrzebną do spotkania z Bogiem, ale i mądre oświetlanie procesu żałoby nauką płynącą z psychologii.
Kolejny raz okazało się jak ważny i potrzebny był ten czas rekolekcji, gdyż pozwolił, by pośród mroku i smutku żałoby mogło pojawić się światło nadziei. Rekolekcje stworzyły przestrzeń obecności i bliskości kogoś, kto może zrozumieć, gdyż podobnie cierpi oraz pozwoliły na bezpieczne spotkanie z bolesną historią własnego życia. Choć rekolekcje nie mogą jej zmienić, to jednak pomagają w głębszym i bardziej owocnym przeżywaniu życia.
Pozytywne doświadczenie uczestników spotkania zrodziło potrzebę organizowania kolejnych, stąd następna edycja rekolekcji w Gnieźnie planowana jest na przełomie listopada i grudnia 2018r. Już z dziś zapraszamy wszystkich rodziców, którzy utracili swoje dzieci.

Ks. Wojciech

Świadectwa:

Uczestniczyliśmy już  trzeci raz w  rekolekcjach dla rodziców po stracie dziecka. W Gnieźnie po raz drugi.
Czas ostatnich rekolekcji, przypadł dla nas w wyjątkowym terminie. W okresie, kiedy przypadała rocznica śmierci naszego dziecka. Początkowo nie chcieliśmy w nich uczestniczyć, gdyż uważaliśmy, że ten czas powinniśmy spędzić tylko z najbliższą rodziną w domu lub w miejscu gdzie zmarł nasz syn... Niemalże  w ostatniej chwili, zdecydowaliśmy się  jednak wziąć w nich udział. Teraz możemy powiedzieć, że to był najlepszy sposób na przeżywanie kolejnej rocznicy śmierci naszego syna...
Był to czas niesamowitej bliskości z Panem Bogiem, z drugim człowiekiem i z NASZYM zmarłym dzieckiem. To czas, kiedy mogliśmy płakać i nikt się nie dziwił..., mogliśmy  opowiadać o naszym zmarłym dziecku  bez obaw, że kogoś naszymi opowieściami wprowadzimy w zakłopotanie... 
Tak wiele zranionych serc szukało tutaj zrozumienia i pocieszenia. MY to odnaleźliśmy dzięki rozmowom, dzięki wysłuchanym konferencjom i homilii, dzięki wspólnej i indywidualnej  modlitwie... Dziękujemy.

(Uczestniczka)

 

Szczęść Boże
Chciałabym napisać parę słów po rekolekcjach.
Cudowny czas spędzony z ludźmi o podobnych odczuciach, emocjach. W czasie rekolekcji było miejsce na spotkanie z Bogiem, z drugim człowiekiem i samym sobą, wszystko wyważone, nie narzucające się. Piękne miejsce, wspaniali prowadzący.
Cały czas jestem pod wrażeniem rekolekcji, treści usłyszanych, spotkanych ludzi i zmian, które dokonały się w sercu.
Jeszcze raz bardzo dziękuję, polecam wszystkim zainteresowanym.

Joanna

2018 06 03 rekolekcje po stracie

 

Już za kilka miesięcy stanę się szczęśliwą mamą, przynajmniej żyję taką nadzieją i ufnością w Bogu. Przygoda i ogromne doświadczenie z macierzyństwem rozpoczęło się dla mnie po raz pierwszy z początkiem tego roku tj. 2018.
Dla kilkumiesięcznych nowożeńców był to okres ogromnej radości, choć towarzyszyło mi mnóstwo obaw. Na pierwszej wizycie zarodek był zbyt mały, aby stwierdzić bicie serca, podobnie na drugiej. Nasza radość była przeogromna, dlatego nie zwlekaliśmy z ogłoszeniem tej nowiny zbyt długo. Pokazaliśmy naszej rodzinie i bliskim zdjęcie z USG, w naszym szczęściu nie byliśmy sami.
Niestety niedługo po tym z początkiem marca lekarz stwierdził, iż brak jest akcji serca, odczekaliśmy jeszcze 5 dni. Aby się upewnić. W tym czasie na spokojnie zderzyliśmy się z tą okrutną wieścią. Byliśmy dla siebie, ja i mój mąż. Na niedzielnej mszy płakałam, w konfesjonale ksiądz przekazał nam, że możemy pochować maleństwo, według naszej wiary jest człowiekiem, ma duszę i co najważniejsze jest święte. Mamy naszą orędowniczkę w niebie. W kolejnych dniach trafiłam do szpitala. Bardzo bałam się zgubienia mojego maleństwa podczas toalety, bo niestety tak to wygląda w większości wypadków. Mimo podanych leków akcja wywołania skurczy macicy nie powiodła się, więc zdecydowałam się na zabieg łyżeczkowania. Maż zajął się całą procedurą wysłania próbek na badania DNA, aby ustalić płeć oraz przyczynę poronienia. Następnie pochwaliśmy nasza córkę Matyldę.
Teraz nie pozostawało nam nic innego, tylko wrócić do codzienności. Był to też czas Wielkiego Postu, więc jeszcze na chorobowym trafiłam na rekolekcje, które całe przepłakałam. Pękłam jak bańka mydlana myśląc na początku, że daję sobie z tym radę. Wielki ból mi towarzyszył. Ale w tym wszystkim był obecny Pan Bóg, uważam że bez jego pomocy nadal trwałabym w żałobie. Wraz z mężem należymy do wspólnoty uwielbienia Dom Chwały, podczas uwielbień i zesłania Ducha Świętego moje serce mocno szlochało i szukało ukojenia. Nie pozostawałam sama, Pan Bóg dawał mi ogromną siłę walki z żałobą. Po 3 miesiącach trudno było mi dojść do znalezienia równowagi w życiu, mimo że świetnie sobie radziłam, to cały czas tkwiłam na etapie rozpaczy. Poprosiłam męża abyśmy się wybrali na rekolekcje dla rodziców po stracie, które wraz z 1 czerwca miały odbyć się w Gnieźnie.
Przecudowny czas, przemiany mojego serca i oddania w pełni mojego bólu, rozpaczy, osamotnienia w ręce Jezusa. Ksiądz Wojtek wraz z pomocnikami zadbali o symbolikę, co dla mojej wrażliwej duszy było bardzo budujące. Pierwszego wieczoru złożyłam serce moje córki w postaci palącej się świeczki przy ołtarzu. Drugiego dnia poruszaliśmy fragment Pisma Świętego o kobiecie, która przez 12 lat miała krwotok oraz 12-letniego dziecka, które uzdrowił Jezus. Obcowanie z ludźmi, którzy mieli o wiele gorsze doświadczenia ode mnie zaczęło budować we mnie maluczkość i gorszość. Nie czułam się godna być tam wśród ludzi, którzy stracili swoje dzieci w wieku 2, 8, czy 12 lat. Moje doświadczenia z 7 tygodniami bliskiej relacji z dzieckiem w mym łonie były niczym w porównaniu z ich doświadczeniami. Lecz życzliwość, ciepło i otwartość pomogły mi zrozumieć że mylę się ogromnie, co do oceny sytuacji. Dowiedziałam się o etapach żałoby, które przeszłam i w jakim punkcie jestem. Dowiedziałam się i uświadomiłam sobie, jak ogromne mam szczęście, że mogłam doświadczyć tak krótkiego macierzyństwa, podczas kiedy są kobiety, które nigdy nie zaznają takich momentów. Na czas uświadomiono mi, że mogę pochować swoją córkę, co początkowo wydało mi się tak dziwne i nienaturalne. Wiele matek, nie wie, że przysługuje im takie prawo. Zrozumiałam, że nie powinnam obwiniać innych ludzi za ich brak wsparcia i zrozumienia. Zaczęłam wybaczać ludziom, których obwiniałam za brak serca w tamtym czasie.
Dziś mam anioła w niebie, który wstawia się za moją rodziną. Wyjechałam z tych rekolekcji ze słowami: "Jedno Twoje słowo a będzie uzdrowiona dusza moja".
Jezus uzdrowił moją duszę. I choć ten ból noszę w sercu, to jest on podparty ogromną wdzięcznością za opiekę. Podczas tych samych rekolekcji stał się cud, test ciążowy pokazał 2 kreski, co oznaczało stan błogosławiony. I tak jestem w kolejnym punkcie mojego życia. Proszę o modlitwę i życzę odwagi w walce o wasze zbolałe serca. Bóg czyni cuda. Jeśli otworzymy się na działanie Ducha Świętego.

Uczestniczka rekolekcji

Nadchodzące wydarzenia

N Pn Wt Śr Cz Pt So
1
5
6
7
12
13
14
15
16
20
21
26
28
29